piątek, 28 października 2011
"Efektywni dla Królestwa" - Wyjątkowa konferencja 05-06 Listopad 2011
Zapraszamy serdecznie każdego na wyjątkowy czas na wspólnej konferencji w Dublinie. Mamy zaszczyt gościć już drugi raz kochanych i Bożych ludzi - Wandę i Wiesława Ziemba z Legnicy.
Sobota 05 Listopada od 13:00 - 18:30
13:00 - 13:30 Uwielbienie, modlitwa, ogłoszenia
13:30 - 14:30 Sesja I
14:30 - 14:45 Przerwa
14:45 - 15:45 Sesja II
15:45 - 16:15 Przerwa
16:15 - 17:15 Sesja III
17:15 - 17:30 Przerwa
17:30 - 18:30 Sesja IV
Niedziela (Polskie Nabożeństwo) 06 Listopada od 15:00 - 17:00
W czesie konferencji dzieci mogą zostać pod opieką wykfalifikowanych
nauczycieli szkółki niedzielnej.
Jeśli masz pytania napisz do mnie.
środa, 12 października 2011
Szkolenie dla pracowników wśród dzieci 2010 - 2011
Szkolenie dla pracowników wśród dzieci dobiegło końca drugiego października 2011. Uczestniczyło w nim dziewięć osób, które były zainteresowane głoszeniem ewangelii dzieciom. Szkolenie było prowadzone przez Asie Pilch Lewicka i Danusie Plintę pracowników stowarzyszenia Miłość Edukacja Dojrzałość www.med.org.pl.
Asia i Danusia przyjechały do Irlandii dwukrotnie prowadząc trzydniowe kursy wprowadzając uczestników w teorię i praktykę pracy z najmłodszymi.
Każdy uczestnik szkolenia przygotował lekcję biblijną, prezentację nauki wersetu, zapoznał się metodami nauczania doktryn biblijnych, zasadami dyscypliny wśród dzieci.
W czasie szkolenia, mieliśmy okazje poznać metody zainteresowania dzieci Ewangelią używając Książeczki Bez Słów (KBS), opowiadanie historii biblijnych, tłumaczenie zasad wiary chrześcijańskiej na przykładach i historiach misyjnych.
W maju przed drugim spotkaniem dla pracowników wśród dzieci, z Asią i Danusią odwiedziliśmy Sama Doherty w Lisburn w Północnej Irlandii. Sam, był inspiratorem powstania szkoleń dla pracowników wśród dzieci w Polsce pod koniec lat 80’, wykładowcą i mentorem dla setek studentów. Sam Dohery pokazał nam wydawnictwo CEF( Children Ewangelism Fellowship). Mieliśmy okazję zobaczyć magazyn pełen książek gotowych do wysłania w różne miejsca na świecie. Sam, obdarował nas swoimi książkami przetłumaczonymi na język polski oraz częścią materiałów w języku polskim i angielskim do prowadzenia szkółek niedzielnych.
Na ostatnie trzecie spotkanie przyjechała sama Asia Pilch-Lewicka. W sobotę poprowadziła, wykład i egzamin z przygotowanych lekcji. W niedziele mieliśmy okazję usłyszeć jej świadectwo pracy z dziećmi na klubach dobrej nowiny, obozach dla dzieci. Asia, zachęciła wszystkich jeszcze raz do poważnego potraktowania pracy wśród dzieci cytując werset z Ewangelii Łukasza „pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie” przestrzegając, „aby nie zginą jeden z tych małych”. Na końcu Asia razem z Rafałem i Ewą rozdali dyplomy uczestnikom szkolenia i wspólnie modliliśmy się o naszą służbę powierzając Bogu dzieci, które przychodzą na spotkania oraz „dyplomowanych” nauczycieli.
Dzieci, są Kościołowi dane, ale i zadane. Jako rodzice mamy wobec nich powinność przyprowadzenia ich do poznania pełni łaski w Jezusie Chrystusie, który jest Zbawicielem.
Myślę, że bardzo skorzystaliśmy ze szkolenia prowadzonego przez MED. Obecnie wszystkie osoby zaangażowane w szkółki niedzielne są świadome swojej pracy i misji, jaka jest im powierzona. Szkolenie wzmocniło umiejętności i udoskonaliło metodę prowadzenia szkółek, dało pewność kierunku w jakim zmierza rozwój kościoła polskiej społeczności w Irlandii.
Autor tekstu: Piotr Jokiel
wtorek, 19 lipca 2011
"Znalazłam to czego szukałam" - prawdziwa historia Oli Janka
Ukończyłam maturę i nie wiedziałam co mam robić dalej, ponieważ nie dostałam się na studia. Zawsze marzyłam o podróżach, poznaniu innej kultury i języka obcego. Zdecydowałam, że pojadę na roczny program au pair do Stanów. Miałam chłopaka od pięciu lat, któremu pomysł wyjazdu nie spodobał się wcale. Tłumaczyłam jemu i sobie, że to tylko 12 miesięcy.Wszyscy znajomi ostrzegali nas, że związek na odległość nie ma szansy na przetrwanie. Pomimo wszystkich opinii, coś głęboko w sercu podpowiadało mi: Jedź!
W Stanach osiągnęłam więcej niż chciałam. Studiowałam na wydziale psychologii, miałam swój samochód, wynajmowałam piękny apartament, byłam niezależna finansowo i w miarę ustatkowana. Mogłam sobie pozwolić na wszystko o czym tylko pomyślałam, a wakacje w Miami na Florydzie były dla mnie jak wypad weekendowy w góry. Zaczęło mi powoli odbijać. W niedługim czasie zerwałam z moim chłopakiem. Rozpoczęły się poszukiwania szczęścia... randki! Pewnego dnia poznałam Daniela, niby się zakochałam.... Jednak cały czas czegoś mi brakowało... Dół za dołem psychicznym pojawiał sie coraz częściej i częściej... Miałam już wszystko, o czym dziewczyna w wieku 20 lat mogła pomarzyć (według mnie). W miedzy czasie moja rodzina przyjechała w odwiedziny, gdzie swoją obecnością i miłością zaspokoili moją tęsknotę. Jednak cały czas coś było nie tak. Już sama nie wiedziałam czym mam zaspokoić to „coś” czego nie potrafiłam zidentyfikować. Tęsknota za „niewiadomym” rujnowała mój stan duchowy, emocjonalny i psychiczny.
Po półtora rocznej sielance zadzwonili do mnie z Departamentu Emigracji w Texasie z informacją o zagubieniu moich dokumentów. W tamtym czasie byłam w trakcie zmiany wizy na inny rodzaj. W jednym dniu straciłam swoją tożsamość w Stanach. W tym samym tygodniu, dziwnym trafem zatrułam się. Bardzo złe wyniki z krwi i ledwo pracujące nerki nie pozwoliły mi wrócić do pracy. Mój organizm był w krytycznym stanie - 41 stopni C nie opuszczało mnie przez pięć dni. Zostałam z tym świetnym samochodem, studiami i apartamentem sama. Musiałam zrezygnować z pracy, co sprawiło, ze nie miałam z czego się utrzymywać. Oszczędności były znikome. Tak więc straciłam wizę i zdrowie, ale miałam dwie możliwości: powrót do Polski, gdzie sama myśl o tym przyprawiała mnie o dreszcze, albo nielegalny pobyt w Stanach, i walka przez prawników o odzyskanie wizy, gdzie istotnym szczegółem był brak kopii zagubionych dokumentów ze względu na wcześniejszą przeprowadzkę.
Znalazłam „świetne” rozwiązanie: małżeństwo z Amerykaninem! W Nowym Yorku "inwestycja" tego rodzaju kosztuje osiem do dziesięciu tysięcy dolarów. Gdzie ja znajdę jakiegokolwiek kandydata tutaj na południu? ... Poludniowa Karolina to nie Nowy York!
Zadzwoniłam do jednego kumpla-pierwszy i ostatni telefon-zgodził się zrobić to jako przysługę. Powiedział, że rozumie moją sytuację. "Szczęściara z Ciebie Olka!”- wszyscy znajomi tak mówili, włącznie z rodziną. „Trzy lata minie szybko, a zdobędziesz obywatelstwo amerykańskie, potem rozwód i jesteś wolna!”-każdy powtarzał. To było rozwiązanie stulecia dla sytuacji w jakiej się znalazłam.
Został tydzień do ślubu z Nicholayem. Zadzwonił Daniel.
-„Chciałbym z Tobą szczerze porozmawiać...wiem, że już nie zostało wiele czasu, jednak muszę Ci to powiedzieć: nie możesz wyjść za mąż za niego. -„Dopiero teraz mi to mówisz? Chyba oszalałeś! Jest już za późno. Trzeba było to wcześniej przemyśleć.” Nastała długa cisza. „A dlaczego zmieniłeś zdanie?”- zapytałam. Odpowiedź zabrzmiała jak grom z nieba: ”W BIBLII ROZWÓD JEST ZAKAZANY. NIE MOGĘ POŚLUBIĆ ROZWÓDKI.” Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z Biblią, ale poczułam, że jest w tym coś ważnego, co dotychczas jeszcze mnie nie dotyczyło. Bez głębszych wyjaśnień uwierzyłam. Głęboko w sercu, wiedziałam, że Daniel ma racje. Nie potrafiłam tego wyjaśnić, ale mu zaufałam.
Zdecydowałam, że pojadę do Polski.W ciągu jednego tygodnia kupiłam bilet. Odwołałam ślub. 28 kwietnia zamiast do kościoła na ślub, byłam spakowana i gotowa do wyjazdu do Nowego Yorku, skąd miałam wylot do Krakowa. Daniel, po przedstawieniu mi swoich argumentów, przekonał mnie do pozostania w Stanach. Nie spałam całą noc, wiedząc, że popełniłam duży błąd. Miałam wracać! Po trzech dniach Daniel już też wiedział, że to nie była słuszna decyzja. Kupiłam drugi bilet na 6 maja. Tym razem skorzystałam z niego. Miałam przystanek w Chicago. Zadzwoniłam ostatni raz i powiedziałam, że zobaczymy sie wkrótce, z nowa wizą w paszporcie!
Było fajnie zobaczyć rodzinę, pobyć w miejscowości, w której spędziłam całe swoje dzieciństwo, powspominać stare dzieje. Jednak ja już miałam swoje życie w Stanach i nic nie mogło tego zastąpić. Mijał dzień za dniem. Czekałam na wizytę w amerykańskim konsulacie. Monotonność wzrastała. Pojawił się dół psychiczny, który narastał coraz bardziej i bardziej. Któregoś dnia mój były chłopak pojawił się w Polsce na weekend ... żeby się spotkać. W jakimś stopniu wypełnił tę pustkę, która narastała w moim sercu. Było świetnie. Wróciły jakieś stare uczucia. Zerwałam z Danielem. Kamil wrócił do Irlandii, ja zostałam w domu. Miedzy czasie kupił bilet dla mnie, żebym przyjechała do niego do Irlandii, i żebyśmy rozpoczęli wszystko od nowa.
Telefony ze Stanów - Daniel i Irlandii - Kamil dzwoniły nieustannie. Odwołałam spotkanie z konsulatem amerykańskim. Po wyjeździe Kamila wpadłam w depresję, która pogarszała mój stan psychiczny z każdym dniem. Nie mogłam sobie wybaczyć wielu błędów jakie popełniłam. Pojawiła się nowa myśl w mojej głowie jako najlepsze rozwiązanie: samobójstwo. Nie było dla mnie żadnego sensu, żeby żyć. Wszystko straciło jakąkolwiek wartość. Nikt nie wiedział o moich planach. Myśli gdzie i jak TO zrobić dawały mi poczucie "bezpieczeństwa" i jedynego rozwiązania. Z dnia na dzień było gorzej. Rodzice widząc mnie w takim stanie depresyjnym, próbowali mi pomóc z każdej strony: psycholog, ksiądz, dowcipy i prince polo.... na nic!
Jednego dnia stwierdziłam, że potrzebuję ciszy, spokoju, bez udawanych żartów, bez telefonów. "Mamo potrzebuję pobyć w klasztorze”- zadeklarowałam. Miało być cicho, tam miałam obmyślić plan samobójstwa.
Daniel zadzwonił w sobotę wieczorem, dwa dni przed pójściem do klasztoru. Rozmawiał bardzo długo z moją mamą. Słyszałam zmartwiony głos mamy z pokoju obok. Po bardzo długim czasie przyniosła mi telefon do pokoju i mówi: "Porozmawiaj z nim chwilkę, on tego bardzo potrzebuje". Byłam wściekła, że w ogóle mi przeszkadza i po co tu przychodzi. Wzięłam słuchawkę i zaczęliśmy rozmowę. Był to monolog w 90% ze strony Daniela, ale jakoś dziwnie mi się spodobał. Daniel powiedział, że nie czuje się zraniony przeze mnie, że wszystko jest ok, bez żadnych pretensji. Tylko, że jest jedna rzecz o którą chciałby mnie poprosić. Jeśli to zrobię dla niego, on już nigdy do mnie nie zadzwoni, dokładnie jak sobie tego życzyłam.
"Idź do kocioł zielonoświątkowego w Oświęcimiu ... jutro”- powiedział. Zaskoczył mnie bardzo. To nie był problem. „Zajdę tam jutro i będzie po wszystkim”-pomyślałam.”I już nigdy nie zadzwoni-świetnie. Hahaha nie musi!... Mnie juz nie będzie".
Następnego dnia, w piękny poranek majowy, powiedziałam do rodziców, że jedziemy do kościoła. Byli gotowi w pięć minut, ponieważ zobaczyli pozytywną zmianę w moim zachowaniu. Zresztą w tamtym czasie oni byliby gotowi zrobić wszystko, żeby mi pomóc.
Pojechaliśmy. Przed wejściem zdążyłam tylko poinformować mamę, że ci wszyscy ludzie są bardzo mili i dużo się uśmiechają i, że nabożeństwo trwa dwie godziny- tylko tyle zapamiętałam z tego jak Daniel zabrał mnie do kościoła w Stanach.
Po najpiękniejszym uwielbieniu, jakiego doświadczyłam w tamtym czasie, PAN JEZUS przyszedł do mnie, dosłownie przytulił mnie, zabrał całe poczucie winy, stan depresyjny, i wszelkie myśli samobójcze. Poczułam niewysłowioną radość i wolność. Moje serce było czyste! OCZYŚCIŁ JE Z WSZELKIEGO GRZECHU I DAŁ MI NOWE ŻYCIE!!! Alleluja!!!
"Przyjdźcie do mnie, a ja zapewnię wam odpoczynek. Chodźcie wszyscy, utrudzeni przygniatającym was ciężarem". Mat. 11,28
Nigdy nikt nie zwiastował mi ewangelii. Daniel nigdy się nie objawił przede mną jako osoba mocno wierząca w Pana Jezusa Chrystusa.
Wyszłam z kościoła nowo narodzona. Jezus uwolnił mnie od papierosów, od przeklinania, i przede wszystkim wyciągnął mnie z depresji. Radość jaką wlał do mojego serca jest nie do opisania, również nie do wyobrażenia dla kogoś, kto nie miał okazji tego doświadczyć. Jezus był osobą, której nie potrafiłam zidentyfikować. Od tamtego momentu ON jest sensem mojego życia. Chwała Bogu! Również nigdy nie zapomnę tego, jak mocno moi rodzice przeżywali ten dzień aż do końca dnia, kiedy moja mama zasypiając, widziała chór śpiewających aniołów. Atmosfera w domu była pełna Bożej radości!!!
Po powrocie z kościoła, nie mogłam się doczekać, żeby wszystko opowiedzieć Danielowi. Jak zadzwonił, wiedziałam, że tylko on mnie zrozumie, wiedziałam, że chcę być blisko Jezusa razem z nim.
Bilet do Dublina był już dawno kupiony. Nie mogłam znowu, tak jak ze Stanów, zadzwonić do Kamila i powiedzieć mu w ten sam egoistyczny sposób, że to koniec z nami. Nie potrafiłam mu wyjaśnić, że Jezus zamieszkał w moim sercu, że jestem kimś innym teraz, że pragnę żyć dla Niego. Zdecydowałam, że pojadę tam zwiastować Kamilowi dobrą nowinę i że wrócę za kilka dni. Chciałam mu pokazać, że teraz już nie możemy być razem, bo Pan Bóg ma swój plan dla każdego z nas. Pragnęłam mu również opowiedzieć o mojej przemianie dzięki Bogu . Miałam tyle wiary i siły od Boga... Dziwne przekonanie pojawiło się w mojej głowie, że jeśli zapalę papierosa w Irlandii, to cała depresja powróci.
Pojechałam. Trzymałam się mocno. Modlitwa pomagała mi w każdej chwili. Minęło kilka dni... przestałam sie modlić. Czułam się jak na pustyni. Zapomniałam...zapaliłam...i wróciło wszystko... Zerwałam kontakt z Danielem.
Daniel modlił się o mnie dniami i nocami. Kombinował na wszystkie sposoby jak by się tu ze mną skontaktować. W domu zabroniłam podać mu nowy numer telefonu do mnie. Bombardował mnie listami z ewangelią codziennie. Podczas przerwy na lunch, zamiast zjeść posiłek, udawał się do kafejki internetowej. Prawdą było to, że na każdy list oczekiwałam jak na dzienną porcje tlenu. Treść każdego maila była bardzo istotna dla mnie. Jednak nie potrafiłam podjąć żadnej decyzji, i oczywiście Kamil, któremu obiecałam, że zostaję z nim. Jedno zdanie zabiło moje ociąganie się: „Jezus puka do twojego serca, usłysz to teraz, bo już drugi raz może nie zapukać”. Wystraszyłam się, że już nigdy nie będę mieć takiej radości i pokoju w sercu. Zatęskniłam za Jezusem. Tego samego dnia wybrałam się do centrum Dublina. Czułam się pusta wewnętrznie, rozmyślałam o swojej egzystencji, w której znowu nie było żadnego sensu. Zadzwonił Daniel. Słysząc jego głos, cichy i spokojny, on pełen radości, od której ja uciekłam, przypomina mi jeszcze raz, że Jezus uwolnił mnie od papierosów, od przeklinania, od samobójstwa. Zapytał co się stało? Wszystko to wróciło, czy tego pragnęłam? ...
Dodał: " Acha, i wiesz co?”. Zawsze tak zaczynał zdanie, kiedy chciał powiedzieć coś nowego. „Będziesz moją żoną. Nie wiem kiedy, ale mam takie przekonanie w sercu i to przekonanie włożył mi sam Bóg. Nie byłbym w stanie być już z tobą, po tym co zrobiłaś. Wiec to naprawdę jest Bóg!!!” Poczułam w sercu, że coś w tym jest, nutka prawdy, której nie potrafiłam zaakceptować tak od razu. I przede wszystkim, ja też miałam to samo przekonanie w sercu, po nabożeństwie.
W tamtym czasie dla Daniela był to niesamowity czas bliskości z Bogiem. On nie czuł się samotny czy zraniony. Bóg dawał mu mnóstwo nadziei i pocieszenia, pokoju i radości, wiary i siły. Tylko ON może ukoić twoje serce w tak niesamowity sposób w czasie wszelkich trosk, problemów i ciężkich chwil. TYLKO JEZUS!
Wróciłam z miasta, uklęknęłam, zaczęłam płakać, wyznawać grzechy, prosić o przebaczenie, czytałam Biblię. Jeszcze raz moje serce zostało dotknięte przez Jezusa. Było lekkie jak piórko i pełne radości. Kolejny raz Bóg nie zapomniał o mnie. On nigdy nie zapomina o swoich dzieciach. Raz jeszcze pokazał mi, że tylko na Nim można polegać. Nie zawiódł – ON NIGDY NIE ZAWODZI!
Weszłam na internet. Moja siostra była na gadu gadu. Zapytała mnie, czy jestem szczęśliwa z Kamilem? Łzy napłynęły mi do oczu. Było to dla mnie potwierdzenie, że mam wracać. Ania, moja siostra, nie potrzebowała usłyszeć żadnej odpowiedzi. Padło pytanie z jej strony: "Co ty do cholery tam jeszcze robisz? Zaraz kupujemy ci bilet powrotny".
Ale co z Kamilem? Wyszłam po niego na przystanek. Zaczęłam rozmowę. Wpadł w furię. Wrzeszczał na cały park: "ZNOWU mi to robisz?" Tylko Bóg mógł dać mi tyle siły, żeby znowu się nie wycofać. Chronił mnie od podpowiedzi szatana i sam zakończył mój pobyt w Irlandii.
"Daniel kup mi bilet do Polski na jutro" - tymi słowy Bóg dopomógł mi postawić przysłowiową „kropkę nad i”. Bilet już był kupiony. Nad ranem wyleciałam. Było ciężko jeszcze przez te kilka godzin, popełniłam kolejne błędy, których nie naprawię nigdy, ale zostały mi one odpuszczone. Zraniłam Kamila bardzo. Nie chciałabym już nigdy potraktować ani jego ani kogokolwiek innego w ten sposób. Był czas kiedy kochałam go, jednak Bóg miał swój plan dla mnie. Wysłał mnie do USA, aby pokazać mi, że życie nie opiera się na dobrach materialnych. Bóg zna każdego z nas i wie jak dotrzeć do nas z osobna. Nie na darmo policzone są włosy na głowie każdego z nas... tak mówi Słowo Boże.
W Polsce szybko odnalazłam swoje miejsce. Pojechałam na obóz, gdzie głównym priorytetem było słowo Boże wykładane przez Mirka Kulca. Ludzie, których tam poznałam kochają Boga całym sercem. W miejscowości, w której mieszkam, poznałam kilka osób wierzących którzy dodawali mi otuchy w ciężkich chwilach. Zabierali mnie na koncerty chrześcijańskie, ewangelizacje, grupy domowe, i oczywiście na obóz. Czułam, że Bóg posługuje się nimi do opieki nade mną, abym nie zeszła z Jego drogi.
Co z Danielem? Powiedział, że nigdy nie wróci do Polski. Sam zadzwonił i oznajmił, że ma przekonanie w sercu, że musi wrócić do Polski. To było wolą Bożą dla niego! Bez Boga nigdy nie podjąłby takiej decyzji. 11 sierpnia oświadczył mi się zaraz po wylądowaniu na lotnisku w Krakowie.
Jesteśmy małżeństwem od 26 maja 2007. Nasze życie to dążenie do bliskiej relacji z Bogiem. Pomimo wielu sprzeciwów w rodzinie wobec naszego ślubu, kolejny raz Bóg nie zostawił nas. Dał nam mnóstwo siły, żeby przetrwać wszelkie ataki. Pocieszał nas tymi słowy:
„Nie bój się maleńka trzódko! Gdyż upodobało się Ojcu waszemu dać wam Królestwo” Łk. 12, 32.
Cóż za szczęściem jest znać Jezusa! Życzę każdemu z Was najpiękniejszej, szczerej, i niepowtarzalnej relacji z Panem Jezusem! Wierzę, że jeśli przeczytałeś/aś moje świadectwo poznania Pana Jezusa, to jest to sposób w jaki Bóg woła Ciebie! On pragnie relacji z tobą!!!!
„Pouczę ciebie i wskaże ci drogę, którą masz iść; Będę ci służył radą, a oko moje spocznie na tobie”. Psalm 32,8
„Czujniej niż wszystkiego innego, strzeż swego serca, bo z niego tryska źródło życia”! Prz. Sal. 4,23
sobota, 25 czerwca 2011
"LIST DLA CIEBIE!" - ewangelizacja uliczna Niedziela 26.06.2011
Razem z przyjaciółmi planujemy wyjść na ulicę Dublina jutro i pogadać z przechodniami:)
Będziemy uwielbiać Jezusa z nagłośnieniem. Podłączoną gitarką do pieca.
Dla tych co bedą chcieli pogadać mamy krótkie i zwięzłe na temat ulotki o ofiarowaniu życia Chrystusowi i torchę dłuższe dla bardziej cierpliwych tzw: List dla Ciebie:)
ZAPRASZAM KAŻDEGO ODWAŻNEGO I CHĘTNEGO DO PRZYŁĄCZENIA SIĘ DO NAS JUTRO około 14:30 na Henry Street.
Poniżej treść LISTU DLA CIEBIE!
Wielu ludzi słyszało o Jezusie. Niektórzy wierzą, że jest zbawicielm inni, że niezywykłym prorokiem jeszcze inni, że jest tylko dobrym nauczycielm. Życie z Bogiem, każdego dnia brzmi dla wielu ludzi jak zbyt trudne do spełnienia wyzwanie.
Proszę spędź chwilę i przeczytaj uważnie ten list.
CZŁOWIEK TAKI JAK TY I JA!
Każdy człowiek bez wyjątku jest grzesznikiem. Nasze grzechy oddzielają nas od Boga. Dlatego nie jesteśmy w stanie na codzień doświadczać Jego przyjaźni i miłości.
„Lecz wasze winy wykopały przepaść między wami a waszym Bogiem; wasze grzechy zasłoniły Mu oblicze przed wami tak, iż was nie słucha”. (Izaj 59,2)
„Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, a łaska przez Boga dana to życie wieczne w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”.
(Rzym 6, 23)
Jedni próbują wypełnić wymagania swojej religii, spełnić ustalone przez siebie samych normy. Inni próbują żyć moralnie. Dobre uczynki nie spowodują, że będziemy zbawieni.
„Bóg zaś okazuje nam swoją miłość [właśnie] przez to, że Chrystus umarł za nas, gdy gdymy byli jeszcze grzesznikami”.
(Rzym 5, 8)
Dlatego On – Jezus Chrystys jest jedyna drogą do Boga.
„Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem drogą i prawda, i zyciem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie”. (Jn 14:6)
Wielu ludzi szuka wytłumaczenia, że wszystkie drogi prowadzą do Boga, ale tak zwana „droga na skróty” nie istnieje. Żadna religia nie daje zbawienia. Można chodzić do kościoła przez całe życie,a nigdy nie poznać Boga osobiście.
Aby nawiązać przyjźń z Bogiem i doświadczyć Jego miłości powinniśmy osobiście przyjąć Jezusa Chrystusa jako swojego Zbawiciela i Pana.
„Wszystkim tym jednak, którzy Go przyjęli, dał moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tymi, którzy wierzą w imię Jego” (Jn 1:12)
Chrystus kocha każdą osobę. Kocha Ciebie bez względu na to co myślisz o sobie. Bóg nie robi różnicy między ludźmi, dzieląc nas na wybranych, szczególnych, lepszych lub gorszych. Bóg koch Ciebie i mnie tak samo mocno.
„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby kazdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. (...) Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony” (Jn 3-16:17).
„Nie masz bowiem różnicy między Żydem a Grekiem, gdyż jeden jest Pan wszystkich, bogaty dla wszystkich, którzy go wzywają”. (Rzym. 10:12)
PRZYJMUJEMY CHRYSTUSA PRZEZ ZAPROSZENIE GO DO NASZEGO ŻYCIA.
„Łaską bowiem jestście zbawieni
przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga. nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił”. (Ef 2:8-9)
„Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto usłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną”. (Ap 3:20)
Przyjęcie Chrystusa obejmuje:
Uznanie, że Go potrzebujemy każdego dnia.
Rezygnację z życia na własną rekę i przekazanie kierownictwa Jezusowi
Zaufanie Chrystusowi, że ‘wejdzie’ do naszego życia, przebaczy nasze grzechy i uczyni nas tym kim ON chcę, abyśmy sie stali.
Większość ludzi nie ma problemu ze stwierdzeniem, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym i umarł na krzyżu. Niestety tak wielu ludzi nie doświadcza osobistej relacji z Nim. Nie wystraczy chodzenie do kościoła czy też doświadczenie jakiegoś emocjonalnego przeżycia np. Święta Bożego Nardzenia czy Wielkanoc. Przyjęcię Chrystusa jest osobistą decyzją zawierzenia Mu. Decyzją, którą może podjąć każdy człowiek.
MOŻESZ PRZYJĄĆ CHRYSTUSA W TEJ CHWILI PRZEZ WIARĘ WYRAŻONĄ W MODLITWIE.
Modlitwa to rozmowa z Bogiem. Czym bardziej szczerze i otwarcie rozmawiamy z Bogiem tym lepiej. Bogu nie zależy na wyniosłych słowach. Ale na szczerym i otwartym sercu. Jeśli chcesz zachęcam Ciebie do pomodlenia się na głos tymi slowami:
Panie Jezu,
Przychodzę teraz do Ciebie by podziękować Ci, że umarłeś na krzyżu za moje grzechy. Dziękuję Ci, że mnie kochasz. Panie jesteś moim zbawicielem. Przepraszam Cię za moje grzechy:
( postaraj się je wymienić ) Przepraszam, za ludzi których zraniłem (postaraj się tych ludzi wymienić)
Boże dziekuję Ci, że mi przebaczasz i jesteś zainteresowany moim życiem. Proszę Cie Jezu byś prowadził moje życie, wzmacniaj mnie i błogosław. Ucz mnie i pokazuj mi co powinienem zmieniać w moim życiu. Spraw abym był taki, jaki Ty chcesz żebym był. Panie Jezu kocham Cię.
Amen.
TERAZ KIEDY ZAUFAŁEŚ CHRYSTUSOWI
Możesz dziękować Bogu za to, że Chrustus mieszka w Twoim życiu i nigdy Cię nie opuści. Nie wszystko będzie się od razu zmieniało w Twoim życiu. Nie zawsze też bedzie łatwo. Bóg jest i będzie przy Tobie i nigdy Cie nie opuści.
„(...)Nie porzucę cię ani cię nie opuszczę”. (Hebr. 13:5)
Chrystus wszedł do Twojego życia
„Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, kto przyjmuje tego, kogo pośle, mnie przyjmuje; a kto mnie przyjmuje, przyjmuje tego, kto mnie posłał. (Jan. 13:20)
Wszystkie Twoje grzechy zostały przebaczone
„Dziękując Ojcu, który was zdolnymi uczynił do uczestniczenia w dziedzictwie świętych w światłości, który nas wyrwał z mocy ciemności i przeniósł do Królestwa Syna swego umiłowanego, w którym mamy odkupienie, odpuszczenie grzechów”. (Kol. 1:12-14)
Otrzymałeś życie wieczne
„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, kto słucha słowa mego i wierzy temu, który mnie posłał, ma żywot wieczny i nie stanie przed sądem, lecz przeszedł ze śmierci do żywota.
(Jan. 5:24)
Stałeś się dzieckiem Boga i członkiem Jego rodziny
"Tym zaś, którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię jego, którzy narodzili się nie z krwi ani z cielesnej woli, ani z woli mężczyzny, lecz z Boga.
(Jan. 1:12-13)
Jako dziecko Boże możesz teraz doświadczyć Jego szczególnego planu dla Twojego życia.
„Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe”. (2 Kor. 5:17)
JAK POGŁĘBIĆ SWOJĄ WIĘŚ Z BOGIEM.
Czytaj, wgłebiaj się w Słowo Prawdy (Biblia-Stary i Nowy Testamentu)
Zawsze ufaj Bogu w każdej dziedzinie swojego życia.
Rozmawiaj z innmi ludźmi o swojej wierze w Jezusa. Nie wstyć sie tego, co Bog robi w twoim życiu dobrego.
Opieraj sie w życiu na mocy Ducha Świętego, Jego prowadzeniu a nie na własnych siłach.
Spotykaj się z Bogiem codziennie w osobistej rozmowie, uwilebianiu Go.
Poszukaj społeczności, kościoła, chrześcijań, którzy tak samo jak Ty kochają Jezusa.
Niech Bóg Cię błogosławi.
Zapraszamy na nasze spotkania.
Polska Społeczność Chrześcijan w Dublinie
Kościól St.Marks 42A Pearse Street. Dublin 2
www.wolniludzie.blogspot.com
www.stmarks.ie
sobota, 21 maja 2011
Miłość, która stale rozkwita - Konferencja 18-19.06.2011
Inspirująca konferencja dla MAŁŻEŃSTW i SINGLII: "Miłość, która stale rozkwita".
TEMATY:
Jabłko i banan różni a jednak w jedności
Dziecko-cudowny dar dla małżeństwa
Kolor włosów i oczu - czy to nasze jedyne dziedzictwo
Przymierze i przebaczenie - dwa "P" które zmieniają życie małżeńskie
TERMIN:
Sobota 18 CZERWCA 2011 godz: 11:00-20:00 (w tym przerwy na kawe i lunch 13:00-15:30)
Niedziele 19 CZERWCA 2011 (Polska Grupa) godz: 14:30-17:00
MIEJSCE:
Kościół St.Marks, Pearse St 42A, Dublin 2
ORGANIZATORZY:
Polska Społeczność Chrześcijan St.Marks
www.stmarks.ie
www.wolniludzie.blogspot.com
WAŻNE INFO:
* W czasie konferencji będzie zbierana dobrowolna ofiara na pokrycie kosztów
* Dzieci będą miały osobne pomieszczenie z PROFESJONALNĄ OPIEKĄ 2 dziewczyn, które pracują na codzień w przedszkolu.
* Za opiekę nad dziećmi zbierana będzie opłata 10 Euro
* Będzie można korzystać z kuchni kościoła by przygotować posiłki swoim dzieciom
* Lunch we własnym zakresie (Czas wolny)
* Kawa, herbata, ciastka w czasie przerw będą serwowone za darmo
USŁUGUJĄCY:
Nazywamy się Bernadetta (Benia) i Bogusław (Bogdan) Jaguszewscy. Mieszkamy w Legnicy i mamy dwójkę dzieci: Konrada 21 lat i Karolinę lat 19. Na co dzień pracujemy. Ja prowadzę chrześcijańską Fundację ESPA, zaś Bogdan pracuje na etacie w przedsiebiorstwie wodociągów. Jesteśmy małżeństwem dwadzieśćia dwa lata. Te dwadzieścia dwa lata naszego małżenstwa minęło nam na radościach, smutkach często i zmaganiach. Przez te lata nauczyliśmy się jak sobie przebaczać, jak ze sobą współpracować, jak rozmawiać. Dzisiaj jesteśmy dla siebie najlepszymi przyjaciółmi, świetnymi słuchaczami i wspaniałymi kochankami.
Nasza przygoda z narzeczonymi i małżeństwami rozpoczęła się od marzeń. W naszych sercach rodziły się marzenia o szczęśliwych małżeństwach. Kiedy patrzyliśmy wokoło widzieliśmy, że coraz więcej małżonków przeżywa kryzys. Za uśmiechem przyklejonym do twarzy podczas wspólnych spotkań czy to na nabożeństwie czy na towarzyskich spotkaniach krył się ból, rozpacz, codzienne kłótnie, niezrozumienie, brak rozmów. Najgorsze jednak było to, że rosła liczba chrześcijanskich małżenstw przeżywających kryzysy. Kryzys był jak choroba, która drążyła małżonków od wewnątrz. Kiedy przyglądaliśmy się temu dziwnemu zjawisku spędzając czas na obesrwacjach i modlitwie zaczęliśmy zauważać, że dwoje ludzi wchodząc w związek małżenski liczy i wierzy, że ich małżeństwo będzie udane, idealne i wolne od problemów. Wielu narzeczonych żyje złudzeniami i z tymi złudzeniami wchodzi w związek małżenski. Nikt nie przygotowuje ich do małżeństwa, nikt nie rozwiewa ich idealistycznych marzeń. Widząc to zdaliśmy sobie sprawę, że jedną z rzeczy którą możemy zrobić jest zajęcie się przygotowywaniem narzeczonych do małżeństwa. Oczywiście przejście kursu nie daje 100% gwarnacji wspaniałego małżeństwa, ale zawsze stanowi dobry początk wspólnej drogi.
W 2000 roku zaczęliśmy prowadzić kurs dla narzeczonych. Od tego czasu spotkaliśmy się z wieloma parami zarówno z Legnicy, jak i z innych miast nie tylko Polski, ale również zagranicy.
Póżniej na bazie kursu dla narzeczonych powstał kurs dla małżeństw. Prowadziliśmy konferencje dla małżeństw w Legnicy, Łęknicy, Malborku, Bojanie. Pracowaliśmy indywidualnie z parami podczas wekendowych spotkań (jeżeli były to pary spoza Legnicy) lub podczas spotkań odbywających się cyklicznie przez kilka tygodni (jeżeli były to pary mieszkające w Legnicy).
W każdym z tych kursów największą rolę odgrywa Jezus Chrystus. To On jest sprawcą chcenia i wykonania. On jest tym, któremu najbardziej zależy na tym, aby powstające małżeństwa żyły w zgodzie z Bożym Słowem i tutaj na ziemi były odzwierciedleniem Jego miłości.
Istotną rolę podczas spotkań spełniają również narzeczeni bądż małżonkowie, którzy nie tylko muszą wysłuchać wykładów, ale przede wszystkim muszą pracować, ucząc się rezygnować z siebie i współdziałać ze sobą. Dzisiaj jesteśmy przekonani, że jeżeli tylko dwoje ludzi chce, jeżeli jest gotowe stać blisko przy Bogu i jest gotowe poświęcić siebie dla drugiej osoby może wyjść nawet z najgorszego kryzysu w swoim małżeństwie.
Kochamy małeżeństwa, kochamy ludzi, którzy przygotowują się do zawarcia małżeństwa. Wielką radością dla nas jest patrzenie na zmiany jakie w nich zachodzą podczas prowadzonych kursów. Wielką radością jest widzieć jak wchodzą w nowe miejsce nie tylko relacji ze sobą, ale przede wszystkim relacji z Bogiem.
Kontakt:
Bernadetta i Bogusław Jaguszewscy
e-mail: bogdanbenia@gmail.com
tel. +48 793505174
piątek, 6 maja 2011
Spotkanie z Arthurem i Margaret Hibbert - Niedziela 15 Maja 2011
Zapraszam każdego na niezwykłe spotkanie z Arthurem i Margaret Hibbert w niedziele 15 maja o godz. 14:30 w kościele St.Marks.
Arthura i Margaret poznałem w 2001 roku w Croydon (południowa dzielnica Londynu).
Arthur był wtedy dyrektorem szkoły biblijnej 'New Life Christian School' do której chodziłem przez niecały rok.
To nie zwykli ludzie o wrażliwych sercach, dużym poczuciu humoru i pasjii do budowania Królestwa Chrystysa.
Arthur jest pastorem od kilkudzięsięciu lat (Myśle, że od co najmniej 45!!! lat). Arthur usługuje w rożnych krajach Europy i świata.
W roku 1999 razem z żoną założyli fundację 'Life Spring International' i chrześcijańską szkolę 'Kings's School Trust' w Zambii, aby ratować dzieci od analfabetyzmu i biedy.
Więcej o tym na:
Lifespring International
sobota, 23 kwietnia 2011
'Życie mocniejsze niż śmierć' - Jezus Chrystus żyje!
Święta Wielkanocne to niezwykły czas w roku. Spędzamy czas z rodzinką, zajadamy się pysznymi potrawami, sałatkami i ciachami.. modlimy się i odpoczywamy:)
A przecież najważniejsza rzecz o jakiej nie można zapomnieć to fakt,
że Jezus Chrystus zmartwychwstał i żyje! Jest Królem i Panem.. ALLELUJA!!!
Życzę Tobie wspaniałych Świąt. Rodzinnej atmosfery, miłości i Bożej obecności.
Niech zmartwychwstały Chrystus przynosi życie Tobie i Twoim najbliższym każdego dnia:))
Potem rzekł do nich (Jezus): "To są moje słowa, które mówiłem do was, będąc jeszcze z wami, że się musi spełnić wszystko, co jest napisane o mnie w zakonie Mojżesza i u proroków, i w Psalmach. Wtedy otworzył im umysły, aby mogli zrozumieć Pisma. I rzekł im: Jest napisane, że Chrystus miał cierpieć i trzeciego dnia zmartwychwstać i że, począwszy od Jerozolimy, w imię jego ma być głoszone wszystkim narodom upamiętanie dla odpuszczenia grzechów". Łuk. 24,44-46
"I jak nadzwyczajna jest wielkość mocy Jego wobec nas, którzy wierzymy dzięki działaniu przemożnej siły jego, jaką okazał w Chrystusie, gdy wzbudził go z martwych i posadził po prawicy swojej w niebie".
Efez. 1,19-20
"Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz. Albowiem sercem wierzy się ku usprawiedliwieniu, a ustami wyznaje się ku zbawieniu. Powiada bowiem Pismo: Każdy, kto w niego wierzy, nie będzie zawstydzony".
Rzym. 10,9-10
"Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który według wielkiego miłosierdzia swego odrodził nas ku nadziei żywej przez zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, ku dziedzictwu nieznikomemu i nieskalanemu, i niezwiędłemu, jakie zachowane jest w niebie dla was".
1 Piot 1,3-4
Subskrybuj:
Posty (Atom)






