środa, 13 listopada 2013
"Dzień 3 - Nowo poznane osoby, okradziono mnie, uwolnienie miłości, spotkanie z prorokiem Izralem, dostałem to co skradziono " Wspomnienia z Izraela
Dzień zaczęliśmy razem z Darkiem od zawieszenia polskiej flagi na balkonie, która uszyła mi Ola jeszcze w Dublinie. Flaga zawisła w naszym pokoju na 9 piętrze. Było ją widać doskonale z dalekiej odległości. Razem z Darkiem ruszyliśmy na kolejne pyszne śniadanie. Po śniadaniu większość Polaków z naszego hotelu - Jerusalem Gardens postanowiła po wygrzewać się trochę w słońcu na otwartym basenie.
Mogłem się zrelaksować i kompletne zapomnieć o irlandzkiej zimnej i deszczowej pogodzie. Poniżej moi ulubieni nowożeńcy z Wrocławia - Oliwia i Dawid, których miałem okazję poznać pierwszego dnia wycieczki. Od razu ich polubiłem bardzo.
Poznałem też fajną parę Izraelczyków, którzy przyjechali do hotelu na kilka dni. Mieliśmy ciekawą i miłą rozmowę. Dziewczyna, której imienia nie pamiętam powiedziała mi, że pracuje w armii izraelskiej i że ma 19 lat. Dowiedziałem się, że służba wojskowa w Izraelu jest obowiązkowa i trwa zazwyczaj 3 lata.
Wielokrotnie mogłem później oglądać uzbrojone po zęby umundurowane służby obronne, żołnierzy, straż graniczną czy nawet ochronę w naszym hotelu z bronią na ostrą amunicję ( karabiny typu M45, czy ręczną broń typu Magnum ). To powoduje w mojej opinii generalną i stałą ochronę siebie jak i państwa.
Czy to dobre? Na pewno taka postawa wywołuje w każdym przypuszczalnym agresorze strach i dogłębne przemyślenie czy warto atakować, tak broniącego się obywatela czy państwa.
Poznałem się lepiej też z Jamilem z Kalisza. Długo sobie mogliśmy fajnie pogawędzić. W czasie rozmowy z tym panem niezwykle wzrosła moja wiara w trakcie dzielenia się swoimi świadectwami tego co Bóg czyni w naszym życiu. Jego przykład i świadectwa nie zwykle mnie wzruszyły.
Po tym uniesieniu ruszyłem do swojego pokoju 922.
Po wejściu od razu zauważyłem, że moja kosmetyczka, która leżała na biurku pod lustrem była otwarta. Pamiętam, że przed wyjściem zamykałem ją, żeby nikt nie zauważył portfela w środku.
Zajrzałem do portfela i nie wierzyłem. 200 dolarów, pieniędzy, które miałem z ofiar z kościoła na błogosławienie ludzi w Izraelu i moje 50 dolarów z drugiej przegrody w portfelu zniknęły.
Okradziono mnie. Była to wyrafinowana kradzież.
Ktoś miał czas żeby przemyśleć ile wsiąść, żebym od razu może na to nie wpadł. Moje przepuszczenia padły na dwóch sprzątaczy z hotelu.
Darek był w tym czasie w łazience. Darek powiedział mi, że zanim zjawiła się obsługa sprzątająca został poproszony przez jednego z dwóch sprzątaczy by opuścić pokój. Trwało to może 30 minut, kiedy Darka nie było w pokoju.
Udałem się niezwłocznie na recepcje hotelową z moim portfelem w ręku. Pokazałem i wyjaśniłem co przed chwilą zaszło. Zapewniono mnie, że kamery, która są w korytarzach w hotelu zostaną dobrze sprawdzone.
Nie schowałem portfela do sejfu będąc trochę za pewnym, że nikt mnie nie nieokradanie.
Był to przełomowy moment dla mnie w Izraelu. Od tego momentu zaczęły się cuda.
Podzieliłem się ta sytuacja z różnymi osobami z naszej grupy. Modliłem się, żeby diabeł oddał podwójnie to co ukradł według fragmentu z biblii. Modliłem się słowami z 2 Księgi Mojżeszowej, rozdział 22, wersety 1 i 4 przeciwko złodziejowi.
"Jeżeli ktoś ukradnie wolu lub owce, a potem je zarżnie lub sprzeda, odda pięć wołów za wołu, a cztery owce za owce".
"Jeżeli w jego posiadaniu znaleziono coś, co skradł, czy to wołu, czy jagnię jeszcze żywe winien zapłacić podwójnie".
Były też osoby z większą wiarą od mojej, gdy modliły się przy mnie by diabeł oddał to co mi ukradł siedem razy. Wiedziałem, że jestem odpowiedzialny za te pieniądze. Zwłaszcza kościelną sumę, która była mi powierzona.
Było mi przykro, że tak się stało. Czułem też, że powinienem mimo to pójść na ulice i zrobić to o czym marzyłem przed przylotem. Po uwielbiać Pana Boga z Polską flagą: Poland loves Israel.
Miałem też wsparcie. Po przeciwnej stronie siedzieli i czuwali: Darek, Ula, Jola i Ania. Nie byłem pewien jakiej reakcji mogę się spodziewać. Wiedziałem natomiast, że muszę uwielbiać w tym miejscu Pana Boga.
Rozwiesiłem flagą na balustradzie przy Cytadeli Dawida w Starym Mieście i zacząłem śpiewać swoje i nie swoje piosenki po angielsku i po polsku. W czasie tego grania, Bóg wlewał mi w serce ogromną miłość do przechodniów. Teksty piosenek były o miłości do Boga, Jezusa. Ludzie przysłuchiwali się z okien kamienic. Reakcje ludzi no to co robiłem były niezwykle pozytywne. Podchodzili do mnie przechodnie z różnych krajów i rozmawiali. Poznałem pierwszego dnia między innymi 3 osoby z chrześcijańskiej ambasady z Jerozolimy, pastora z Meksyku, Niemców, różne osoby z Polski. Reakcje ludzi były bardzo sympatyczne.
Czułem jak Bóg kocha to miasto, jak uwalniana jest radość, wolność i życie. Kilka razy mówiłem głośno do ludzi, że Bóg ich kocha i kocha to miasto, że jestem Polakiem mieszkającym w Irlandii, który jest tu by powiedzieć, że Polska kocha Izrael.
Chodnik na którym stałem był miejscem łączącym chrześcijańską dzielnice z ormiańską i żydowską. Na przeciw mnie stały szwedzka szkoła biblijna. Po prawej na wprost było bardzo ruchliwe przejście do dzielnicy arabskiej.
Po około godzinnym graniu. Ruszyliśmy razem z Darkiem, Ula, Jolą i Anią do hotelu na kolację a później do naszej sali spotkań na godzinę 18:00 w Clal building, który jest poniżej.
Razem z nami Polakami, była grupa kilkunastu Niemców. Oprócz nas na to spotkanie został zaproszony prorok Izrael ( stojący na środku na zdjęciu ). Izrael urodził się i wychował w Izraelu. Nie wiem czy to jest jego prawdziwe imię. Tak go wszyscy nazywaliśmy. Jego rodzina pochodziła z Krakowa, gdzie została w większej części wymordowana w czasie holokaustu.
Dowiedziałem się też później, że córka Izraela zginęła w zamachu bombowym w autobusie, w którym jechała niedaleko od Clal building.
Izrael to niezwykły człowiek. Robił i robi to co Pan Bóg do niego mówi w każdym tego słowa znaczeniu.
Kilka lat tamu w tym samym budynku przyszedł by spotkać Pastora Jurka Rycharskiego i innych Polaków, którzy z tego co pamiętam byli w Izraelu pierwszy raz. Izrael miał na głowie Polską czapeczkę. Podzielił się proroczym słowem do nieznanych mu w tedy ludzi. Jurek powiedział mi osobiście, że było to słowo od Pana Boga i bardzo zachęciło go do kontynuowania całodobowego i siedmiodniowego uwielbienia w czasie Święta Namiotów - Sukkot.
Izrael na naszym spotkaniu powiedział wiele ciekawych rzeczy. To co mnie dotykało i co się stało. Prorok Izrael powiedział coś takiego: Nie jestem w stanie pomodlić się każdym z was. Nie oczekujcie, że będę się o Was modlił. Wyciągnijcie swoje ręce do Jezusa, który jest w niebie i powiedźcie Bogu czego oczekujecie. Co chcecie aby Wam uczynił w czasie Święta Namiotów. Modliłem się bardzo szczerze pragnąć doświadczać Bożej obecności cudów i znaków, intymnej Bożej obecności, przełomów w moim życiu.
Pieniądze od ludzi na ulicy (2 dni później):
Postanowiłem po uwielbiać Pana Boga w starym mieście pod cytadelą Dawida - tam gdzie wcześniej.
Był to trochę trudny czas, jeśli chodzi o granie na ulicy. Nie mogłem się za bardzo "przebić" przez pierwsze kilkanaście minut. Czułem zmaganie i trud, na ulicy było znacznie głośniej niż poprzednio. Zaczęłam się modlić na głos kiedy grałem na gitarze, by Jezus przegonił to co nie pozwalało mi w wolności i radości uwielbiać Jego imię. Po jakimś czasie zobaczyłem moich współtowarzyszy Jolę, Darka i Ulę jak siedzą na przeciw mnie i wspierają mnie duchowo.
W czasie grania lub raczej jak kończyłem śpiewać piosenki podchodziły do mnie różne osoby by porozmawiać. Jedna z nich podeszła i wręczyła mi 50E. Za chwilę inna kobieta z Holandii podeszła i poprosiła o modlitwę. Zawołałem Ulę i razem pomodliliśmy się o pewne życiowe problemy, które ta pani miała by Bóg pomógł je rozwiązać. Po jakimś czasie skończyłem wywyższać Boga i ogłaszać Bożą miłość dla Jeruzalem. Poszedłem do pobliskiej kawiarni napić się mrożonej kawy. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu Ula wręczyła mi kolejne 50E od tej samej pani z Holandii o którą się właśnie modliliśmy. Nie były to absolutnie pieniądze za modlitwę. Ta kobieta poczuła, żeby przekazać mi tą sumę przez Ulę obawiając się, że mogę tych pieniędzy nie wsiąść.
Wyszedłem z kawiarni usiadłem pod ścianą i się rozpłakałem.
Bóg wie kiedy zadziałać i jak dotknąć człowieka! :)
3 dni później:
Zadzwonił do mnie hotelowy telefon, kiedy byłem w pokoju. Usłyszałem głos w słuchawce, managera hotelu, który się przedstwił. Opowiedziałem mu co się dokładnie wydarzyło i jak zostałem okradziony.
Manager poprosił mnie, żeby zszedł na dół na recepcje z moją kartą płatniczą na którą to hotel przelał mi
250 dolarów. Dokładnie tyle ile zostało skradzione z mojego portfela.
PRAISE the LORD!
czwartek, 31 października 2013
"Dzień 2 - Zwiedzanie ( Kneset, Wzgórze Oliwne, Ogród Getsemani, Syjon, Grób Króla Dawida, Wieczernik, Bazylika Grobu Świętego, Stare Miasto )" Wspomnienia z Izraela
Tym razem nie spóźniliśmy się na planowaną rano wycieczkę ani na śniadanie.
Jedzonko
było bardzo dobre. Na śniadaniu można było zobaczyć wszystko to co
widzimy w Europie na kolacje: Sałatki, feta, ryby wędzone, śledzie,
nabiał w każdej postaci.
Około
8 rano wyjechaliśmy autokarem zwiedzić kilka miejsc w Jerozolimie.
Konrad - nasz przewodnik zabrał nas w pobliże Knesetu czyli
parlamentu izraelskiego. Po prawej stronie widać strażnice i główne
wejście do izraelskiego parlamentu chronionego przez żołnierzy.
W Izraelu środa 16 września rozpoczynała 7dniowe święto namiotów - Sukkot. W wielu miejscach na balkonach przy domach ludzie mieli już postawione prowizoryczne szałasy by w nich świętować te bardzo rodzinne święta. Tego dnia ruch w mieście jakby zamarł. Nie było widać za dużo jeżdżących pojazdów na ulicach ani przechodniów. Wjeżdżając autokarem na Wzgórze Oliwne mogliśmy oglądać wspaniałe górzyste geograficzne położenie Jerozolimy. | ||||||
U podnóża góry od strony zachodniej rozciąga się ogród Getsemani.
Na szczycie Góry Oliwnej i na jej stokach znajdują się dzisiaj następujące sanktuaria chrześcijańskie: kaplica Wniebowstąpienia (w rękach muzułmanów ), grota św. Pelagii, grecki kościół Viri Galilei, francuski karmel Ojcze nasz, klasztor benedyktynek, kościół Dominus flevit, rosyjska cerkiew św. Marii Magdaleny, skała św. Tomasza, Ogród Oliwny i bazylika w Getsemani.
Podobno według informacji podanej od Kordiana przewodnika złote kopuły w rosyjskiej cerkwi św. Marii Magdaleny ufundował prezydent Putin.
Widok na panoramę miasta jest niezwykły.
Po
lewej w dole dolina Gehenny. Gehenna w czasach starożytnych wyznaczała
granice miasta Jerozolimy. Znajdowała się za bramą miasta zwaną Hersit -
Bramą Gnojną, była pierwotnie wysypiskiem śmieci, miejscem kremacji
zwłok przestępców oraz tych, którym odmówiono z różnych względów
normalnego pogrzebu.
W Dolinie Hinnom utrzymywano stale palące się ognie, na jej
środku znajdowało się wzniesienie zwane Tofet, na którym żydowski król
Achaz złożył niegdyś bogu Molochowi w ofierze własnego syna. Od tego
momentu w judaizmie Dolina Hinnom jest symbolem bałwochwalstwa , kultu
fałszywego boga, hańby oraz niegodziwości. Ołtarz ofiarny w Dolinie
Hinnom zniszczył król judzki Jozjasz, aby powstrzymać składanie ofiar
Molochowi.
Słowo
"gehenna" pojawia się w Nowym Testamencie 12 razy z tego 11 razy w
wypowiedziach Jezusa. Jest ono zwykle tłumaczone jako piekło.
W czasach Jezusa stanowiła symboliczne miejsce.
Powyżej na zdjęciu znajduje się wzgórze Ofelu, na którym to powstawała
kolebka cywilizacji Izraela. To miejsce to starotestamentowy Syjon.
Na tym miejscu Król Salomon zbudował pierwszą świątynie na polecenie samego Stwórcy.
Miejsce to ma niezwykłe znaczenie dla Żydów, Muzułmanów i Chrześcijan.
Niestety nie było mi dane wejść na obszar Kopuły na skale przez cały pobyt w Izraelu. Miejsce to jest bardzo chronione i do samej kopuły można wejść o określonej porze. Raz byłem blisko ale niestety przyszedłem przed samym zamknięciem dla zwiedzających.
Po
prawej stronie znajduję się: Golden Gate - Złota brama. W dziejach
apostolskich nazwana jest ta brama piękną. Jest to miejsce bardzo
prorocze. Według biblii i słów proroka Ezechiela 44, 1-3:
"Potem zaprowadził mnie do zewnętrznej bramy przybytku, która skierowana
jest na wschód; była jednakże zamknięta. I rzekł do mnie Pan: "Ta brama ma
być zamknięta. Nie powinno się jej otwierać i nikt nie powinien przez nią
wchodzić, albowiem Pan, Bóg Izraela, wszedł przez nią. Dlatego winna ona być
zamknięta. Jedynie władca może w niej zasiadać do uczty przed obliczem
Pana. Wchodzić jednak winien przez przedsionek przy bramie i tą samą drogą
znowu wychodzić".
Brama ta została zamurowana na rozkaz władców osmańskich w 1530 roku ponieważ przyszedł przez nią Bóg, a w przyszłości "jedynie władca może w niej zasiadać". Zamurowanie bramy przez Muzułmanów prawdopodobnie miało zapobiec powtórnemu przyjściu mesjasza w co mocno wierzą i czego oczekują Żydzi. Mniej więcej od VII wieku datuje się muzułmańska tradycja chowania w jej pobliżu zmarłych. Wyznawcy Islamu, powołując się na surę koraniczną wierzą, iż to właśnie tutaj będzie sąd Allaha nad światem.
Przez tę bramę wjechał
do Jerozolimy Jezus Chrystus tuż przed swoją męką - chrześcijanie
obchodzą pamiątkę tego wjazdu w niedzielę palmową każdego roku
To miejsce będę miał okazje obejrzeć dokładnie w kolejnych dniach mojego zwiedzania miasta.
Tu
powyżej nasza ekipa z Dublina z irlandzką flagą: Darek, Ula, Jola, Ania
i ja. Po napatrzeniu się na te przepiękne widoki ruszyliśmy w dół w
celu zwiedzania ogrodu Getsemani i 2 kościołów.
Po
drodze minęliśmy ogromny cmentarz żydowski. Jak się dowiedzieliśmy od
Kordiana, naszego przewodnika, że cena pochówku w tym miejsce waha się od 1-2 milionów dolarów
amerykańskich.
Miejsce jest bardzo ważne ze względu na znaczenie i
oczekiwanie sądu ostatecznego w tym miejscu przez Żydów, Chrześcijan i Muzułmanów.
Wzgórze
Oliwne, było niegdyś porośnięte drzewami oliwnymi, gdzie kupcy,
awanturnicy życiowi, Jezus i jego uczniowie mogli się ukryć i
odpocząć przed wejściem do miasta. Dziś to miejsce jest pełne nagrobków.
Dotarliśmy do bizantyjskiego klasztoru.
"Kiedy był już blisko i zobaczył miasto, zaczął płakać nad nim. Powiedział wtedy: "O, gdybyś tak ty poznało w tym dniu, co służy pokojowi. Niestety zakryte jest dla twoich oczu. Przyjdą na ciebie dni; twoi wrogowie staną przy tobie obozem, otoczą cię i zaatakują ze wszystkich stron; zniszczą doszczętnie ciebie i twoje dzieci w tobie; nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu, bo nie poznałeś czasu nawiedzenia swojego".
Pierwsza świątynia powstała w czasach bizantyjskich. Obecna budowla została wzniesiona przez franciszkanów.
Poniżej pozostałości nekropolii żydowskiej i chrześcijańskiej w piwnicach świątyni.
Dalej
minęliśmy groby na wzgórzu oliwnym zmierzając w dół do miejsca
zdradzenia Jezusa przez Judasza i zbudowanej w tym miejscu bazyliki.
Ogród
Getsemani jest zachowany na kilkudziesięciu metrach kwadratowych.
Szkoda. Rośnie na nim tylko może kilkanaście drzew oliwnych. Obok znajduję
się okazała Bazylika Najświętszej Marii Panny z Grotą Pojmania Jezusa w środku. Miałem okazję posłuchać krótko mszy w języku polskim
poświęconej pamięci tego miejsca.
Ciekawostka: shamrock po prawej czyli koniczyna - symbol Irlandii. Po lewej stronie nawy głównej
znajdowała się ufundowana przez Irlandczyków mozaika przedstawiająca
zdradę Jezusa. Po prawej natomiast mozaika ufundowana, wykonana przez polskich
żołnierzy z lat czterdziestych zeszłego wieku.
Zmierzyliśmy na górę Syjon.
Dla mnie szczególnym miejscem był grób Króla Dawida, który jest jednym z moich ulubionych postaci w starym testamencie.
Tu
miała miejsce ciekawa sytuacja. Jeden z lokalnych
Izraelitów, który opiekował się tym miejscem otworzył torę i błogosławił
turystów. Położył na moją głowę rękę, gdy go o to poprosiłem. Kazał mi
położyć rękę na wybrany fragment tory i chwilę się pomodlił. Jak później
mi powiedział był to psalm albo 72 albo 93 niestety nie zapamiętałem,
który dokładnie, ale sam fakt błogosławienia mnie wzruszył. Na temat
tego co doświadczałem i mogłem oglądać odnośnie rozumienia i używania
błogosławienia przez Izraelitów napiszę później.
Oglądaliśmy też tzw. Wieczernik,
gdzie uczniowie razem z Jezusem uczestniczyli tu we ostatniej wspólnej
wieczerzy. Oczywiście miejsce to było co najmniej kilkukrotnie
remontowane, może nawet przebudowane. Widać to po raczej renesansowej
architekturze w środku.
Obejrzeliśmy
jeszcze między innymi bazylikę Grobu Świętego. Do miejsca, gdzie
Chrystus skonał na krzyżu, został złożony do grobu i zmartwychwstał od
1700 lat pielgrzymują chrześcijanie z całego świata. Ciekawe jest to, że
opiekę nad tą bazyliką sprawuje sześć kościołów: katolicki,
grecko-prawosławny, ormiański, syryjsko-jakobicki, etiopski i koptyjski.
Ponieważ ich przedstawiciele wciąż się wspierali, która część do
którego należy, sułtan Saladyn klucze do świątyni powierzył
muzułmańskiej rodzinie - jej potomkowie do dziś sprawują nad nim piecze.
Poniżej zdjęcie kamienia namaszczenia i pielgrzymów. To miejsce skłoniło mnie do przemyśleń i refleksji.
Smutne
jak wielu chrześcijan musi dotknąć, pocałować takie miejsca. Przecież
Jezus Chrystus żyje i jest w naszych sercach przez Ducha Świętego.
Ludzie przepychali się by dotknąć, pocałować, położyć się na tym
kamieniu tak jakby sam kamień dawał życie i moc.
Zmierzając przez bramę Bramę Syjon: Zion Gate, ruszyliśmy pieszo w kierunku dzielnicy żydowskiej.
Dotarliśmy do serca dzielnicy żydowskiej. Poniżej pozostałości po zbudowanej przez Rzymian drogi z lat 40-70 po Chrystusie.
Można też zwrócić uwagę o ile metrów miasto przez zniszczenia i ponowną odbudowę podniosło się do góry.
Poniżej widać zmieniający się poziom starożytnej i współczesnej Jerozolimy.
Po niżej na dachu budynku można zauważyć zbudowany prowizoryczny szałas - Sukka.
Udaliśmy się pod Ścianę Płaczu zwanej - Western Wall - Mur Zachodni. Był to pierwszy raz kiedy mogłem zobaczyć to bardzo szczególne miejsce za dnia. Ściana płaczu jak nazywają ją Polacy jest podzielona na dwie części.
Za naszymi plecami po prawej jest miejsce wyznaczone do modlitwy dla kobiet a po drugiej stronie osobno miejsce wyznaczone dla mężczyzn. Panuje to atmosfera uniesienia i modlitwy. Przed modlitwą mężczyźni obmywają w rytualny sposób ręce. Z nałożonymi na głowę jarmułkami - kipami zmierzają pod ścianę by modlić się do Jahwe.
Ściana Płaczu jest podzielona na 48-metrową część dla mężczyzn i 12-metrową dla kobiet. Ponadto kobietom nie wolno na głos odmawiać modlitw, śpiewać, czytać Torę oraz zakładać rytualnego szalu modlitewnego.
Żydzi wierzą i traktują to miejsce jak świątynie pomimo, iż jest to tylko jeden zachodni fragment ściany. Jest to fragment ściany drugiej świątyni Jerozolimskiej rozbudowanej przez Króla Heroda (ok 10-20 p.n.e ) i zburzonej przez armię rzymską po zdobyciu Jerozolimy w 70 roku po Chrystusie. To jest ten smutny okres w historii Izraela, który zapoczątkował diasporę - przepędzenie, prześladowanie Izraelitów przez Rzymian i ich rozproszenie po całym święcie. W tym to okresie zdobyta została Masada.
Spacer z żydowskiej dzielnicy do dzielnicy arabskiej.
Przeszliśmy też ulicą i częścią drogi krzyżowej, która podobno przemierzał Pan Jezus przed ukrzyżowaniem - Via Dolorosa
Poniżej dom austriacki, niegdyś hospicjum. Z dachu tego miejsca można podziwiać panoramę starego miasta. Było mi dane razem z Darkiem spoglądać w dół z tego miejsca pewnego popołudnia.
Na mapie poniżej zrobionej w chrześcijańskiej dzielnicy widać geograficzny podział miasta.
Pożegnaliśmy się z Kordianem i jego żoną Gosia i mieliśmy wszyscy czas wolny. Kordian też obiecał, że będzie w kontakcie ze mną odnośnie mojego zgubionego dzień wcześniej klucza do samochodu.
Po wyładowaniu baterii około godziny 15:00 postanowiliśmy razem z Darkiem, Ulą i Jolą znaleźć leżące miejsce ( kawałek trawnika ) by odpocząć przed czkającą nas pierwszą otwierającą sesją o 18:00.
Za moimi plecami mury Jeruzalem a przed stopami jeden z budynków rządowych.
Po
przejściu pieszo około 25 minut spotkaliśmy się razem z wszystkimi
uczestnikami na 14-stym piętrze w jednym z najwyższych budynków w
mieście - Clal Building.
Spotkałem
kilka znajomych twarzy jeszcze z Polski. Jurek, Gosia Rycharscy i inni
organizatorzy dzielili się z nami planem spotkań, cała idę wspólnego
uwielbienia 24/7. Już przed wylotem dostaliśmy grafik przez mail. Byłem liderem 14
grupy, w której to razem ze mną w grupie była Ula, Jola, Ania i Darek.
Na zdjęciu poniżej Dorota dzieli się idę wspólnego tańczenia na ulicy w
Jeruzalem. Dorota też zachęcała każdego do wzięcia udziały w warsztatach
tańców żydowskich. Jak się później okazało ostatniego dnia udało się
wyjść razem przed bramę Jafy i uwielbiać Jezusa.
Po spotkaniu około 21:00 ruszyliśmy do hotelu.
Źródło niektórych informacji: Wikipedia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)