środa, 8 grudnia 2010

'Moc przebaczania'... prawdziwa historia pewnej dziewczyny



Kiedy dzieje się nam krzywda, mamy wybór: możemy pozostać w bólu i nieprzebaczeniu albo współdziałać z Bogiem, przebaczając. Nieprzebaczenie to rozdrapywanie zadanej nam rany, tkwienie dalej w bólu, który będzie się nasilał. Im dłużej rozdrapujemy ranę, tym dłużej będzie się ona goiła, dłużej potrwa też później proces uzdrowienia.

Najdotkliwszą raną, jaką zadano mi w życiu, było molestowanie mojego dziecka poprzez osobę uczęszczająca do tego samego kościoła. Moją pierwszą reakcją, kiedy się o tym dowiedziałam, było rozdrapywanie tej rany poprzez pogrążanie się w nieprzebaczeniu i  knuciu zemsty. Jak to na mnie działało?  Z powodu nieprzebaczenia traciłam kontakt  z Panem, odwracałam od Niego wzrok, a kierowałam go na osobę, która nas skrzywdziła. A przecież Biblia w liście do Hebrajczyków 12.2 mówi, że mam patrzeć: Na Jezusa sprawcę i dokończyciela wiary, z kolei list św. Pawła do Kolosa 3.2 stwierdza: O tym, co na górze myślcie, a nie o tym, co na ziemi. Nieprzebaczenie sprawiało, że myślałam o tym, co na ziemi, koncentrowałam się na tym, co bolało, a zapominałam o Panu, który mógł nam pomóc. Biblia mówi: 
A wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia Jego są powołani (Rzym 8.28).  
Bóg współdziała  z nami wierzącymi  i ufającymi  Mu, współdziała, czyli działa razem z nami ku dobremu, aby przygotować nam dobrą przyszłość. A współdziała się z Nim poprzez posłuszeństwo Jego Słowu, poprzez wykonywanie go. Zrozumiałam to wtedy, kiedy Pan uczył mnie przebaczenia. To On dokonywał we mnie zmian, których nie byłam w stanie wykonać. Pan wymaga, abym wybaczała, co więcej Pan stwierdza, że jeśli nie wybaczymy ludziom, On też nam nie wybaczy naszych grzechów.  W Ewangelii Mateusza 6.14-15 czytamy:  Bo jeśli odpuścicie ludziom ich przewinienia, odpuści i wam Ojciec wasz niebieski.  A jeśli nie odpuścicie ludziom i Ojciec wasz nie odpuści wam przewinię waszych.

Sama złość
Wiem, że gdybym zapytała chrześcijan, którzy są rodzicami, czy wybaczyliby osobie, która molestowała ich dzieci, większość z nich zawahałaby się lub zdecydowanie  odpowiedziała „nie”.  Ja też nie mogłam zrozumieć, dlaczego mam tak straszną rzecz wybaczyć, byłam nawet zła na Jezusa i zadawałam sobie pytanie: „Dlaczego On umarł też za pedofilii?”. Nie zdając sobie sprawy, że dla Boga każdy grzech jest obrzydliwością, byłam zła na cały świat, na siebie, na Boga, że dopuścił do tej sytuacji, na cały tamten zbór i na wszystkich ludzi, których to nie spotkało.  Często ze złością myślałam: „Boże, dlaczego właśnie mnie to spotkało? Przecież w tym kościele było tyle innych dzieci, a trafiło akurat na moje”. Nienawidziłam  też siebie za to, że zaufałam takiemu człowiekowi  i że zostawiłam z nim dziecko. Ogólnie nienawidziłam wszystkich wokół, łącznie z sama sobą i Bogiem. Przestałam chodzić do kościoła, ponieważ mimo że te tragiczne zdarzenia miały miejsce  w innym miejscu, ten zbór kojarzył mi się z tą osobą, która skrzywdziła moje dziecko. Pan jednak cały czas opiekował się sie mną, o czym opowiem później.

Dlaczego mam przebaczyć 
Kiedy już proces uzdrowienia trwał, Pan leczył zadaną mi ranę a mój stan psychiczny się poprawiał, zapytałam: ,,Panie, dlaczego  w ogóle mamy przebaczać?”.  Pan odpowiedział mi wersetem z Listu do Efezjan 6, 12: Gdyż bój toczymy nie z krwią i ciałem, lecz z nadziemskimi władcami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich. 
Co to dla mnie oznacza? To oznacza, że jeżeli nie przebaczę, to występuję nie przeciwko krwi i ciału, czyli przeciwko osobie, która nas skrzywdziła, ale przeciwko właśnie zwierzchnościom, przeciwko władcom świata ciemności i złym duchom w okręgach niebieskich. Jeśli trwam w nieprzebaczeniu panują nade mną władcy ciemności, czyli przez gniew, strach, rozpacz, użalanie sie nad sobą, depresja, niechęć do życia, nałogi, itd. I jestem w ciemności, dlatego, że nieprzebaczenie sprawia, że nienawidzę.  Pierwszy list Jana 2.9 I 11 mówi: Kto mówi, że jest w światłości, a brata swego nienawidzi, w ciemności jest nadal,  kto zaś nienawidzi brata swego, jest w ciemności i w ciemności chodzi, i nie wie, dokąd idzie, gdyż ciemność zaślepiła jego oczyNie pamiętam wiele z tego czasu, gdy miotały mną silne emocje, bo żyłam wtedy jak w transie.  Wyglądało to mniej więcej tak: rano wstawałam z negatywnym nastawieniem  i gdziekolwiek szłam, to rozglądałam się za osobą, która nas skrzywdziła. W głowie knułam zemstę, chciałam zdemaskować go przy wszystkich na ulicy, zdradzając całemu światu, że to pedofil, pobić, wepchnąć pod samochód. W nocy opanowywał mnie strach. Bałam się zasnąć, ponieważ wydawało mi się, że sprawca mógłby włamać się do mnie do domu i np.: porwać dziecko czy nas zabić, wolałam więc nie spać i czuwać. Dochodziło do tego, że trzymałam rurę od odkurzacza pod łóżkiem, w razie gdyby pojawiło się zagrożenie.  Udawało mi się zasypiać na chwilę, ale zawsze znów budziłam się ze strachem. Funkcjonowałam tak przez pewien czas, nie będąc żadnym wsparciem dla własnego dziecka, które wtedy najbardziej potrzebowało mnie i mojej miłości. Tak było, dopóki  pewna kochana siostra w Chrystusie zdradziła mi, że Pan jej powiedział, bym wybaczyła, bo inaczej stanę się wrakiem człowieka.  Byłam bardzo zła na Boga,  że w ogóle ode mnie tego wymaga i na tę siostrę, że mi to powiedziała. Pomyślałam: „Ciekawe, czy Ty byś wybaczyła, gdyby Tobie coś takiego się przytrafiło”.  To była reakcja mojej upadłej, ludzkiej natury. W głębi serca wiedziałam, że mówił przez nią Bóg.

Proces uzdrowienia 
Bóg wie że osoba, której nie wybaczamy, nie męczy się przez nasze niewybaczenie. To my się męczymy, to my odczuwamy żal, rozpacz, to my cierpimy.  Bóg doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że nieprzebaczenie  przeradza się w zgorzknienie i gniew, a to krzywdzi nas i naszych bliskich. Osoba, która cierpi, rani innych i zawsze są to bliskie nam osoby, które nie są niczemu winne. Ja raniłam własne dziecko, które potrzebowało mojego wsparcia i miłości. Krzyczałam na nie, byłam wobec niego agresywna i negatywnie nastawiona, bo nie potrafiłam wybaczyć osobie, która je skrzywdziła. Gniew na jedną osobę przeradza się  w gniew na cały świat, na Boga i na nas samych.  Chodzimy zagniewani na cały świat, nieustannie zagniewani, bo każdy jest winny w naszych oczach, nawet ofiara. Dlatego Bogu tak bardzo zależy, abyśmy wybaczali. Tak, masz wybaczyć, masz wybaczyć osobie, która  na to nie zasługuje.  Bo rzecz nie w tym, czy ktoś zasługuje na nasze wybaczenie, czy nie, nie chodzi o tę osobę, chodzi o Ciebie.  Przebaczenie jest niezbędnym elementem w procesie uzdrowienia.  To, że sprawca przyznał się do winy i poprosił policję, aby mnie przeprosiła w jego imieniu, w ogóle mi nie pomogło w przebaczeniu, wręcz przeciwnie - wzmogło  uczucie złości. „Jak on w ogóle śmie mnie przepraszać? Czy on mi ukradł zegarek? Nie, molestował moje dziecko! I śmie przepraszać!” - krzyczała moja upadła, ludzka natura. Przebaczenie jest wbrew ludzkiej naturze - ludzka natura oczekuje zadośćuczynienia. Na szczęście przebaczenie nie jest uczuciem, jest decyzją.  Decyzją, której nie potrafiłam podjąć, ale wiedziałam, że Pan jej ode mnie chce. 

Zemsta nie moja sprawa
Przebaczenie nie oznacza, że wycofam sprawę z sądu i pozwolę tej osobie nie ponieść konsekwencji, ale oznacza, że nie będę już więcej tej osobie złorzeczyć. Jeżeli ktoś nas skrzywdził, musimy pamiętać, że zemsta należy do Pana. Możemy użalać się, nad sobą i opowiadać ludziom, jaka krzywda nas spotkała. To zachowanie jest dopuszczalne tylko  w pierwszym stadium, kiedy potrzebuje się wsparcia od braci, modlitwy, lecz jeśli w tym trwamy, przeradza się to później w sposób życia. Powinniśmy przyjść do Pana i czerpać od Niego, aby móc wybrać drugą opcję, czyli opowiadanie ludziom, co Bóg dla nas w tej sprawie uczyni.  Wybrałam tę drugą  opcję, dzięki czemu Pan napełnia moje serce pokojem i czyni cudowne rzeczy.Każdy z nas został kiedyś przez kogoś zraniony, wielu z nas było ranionych wielokrotnie przez znajomych, rodziców, przyjaciół lub nawet braci w Chrystusie. I każdy z nas stoi przed wyborem - wybaczyć czy nie. Ja nie byłam wstanie wybaczyć, chciałam zemsty i jak myślałam o przebaczeniu, przechodziły mnie ciarki, ale wiedziałam też, że taka jest wola Pańska, bo tak mówi Biblia. Biblia mówi, że Pan daje chcenie i wykonanie i tak właśnie stało się w moim przypadku. Powiedziałam: „Panie, podejmuję decyzję, że wybaczam temu człowiekowi”. I co się stało? Była noc. Wcześniej trwałam każdej nocy w strachu, a teraz przestałam się bać, zwierzchności odpuściły, odeszły ode mnie poprzez decyzję o przebaczeniu. Tej nocy zasnęłam normalnie pierwszy raz od wielu miesięcy.Przebaczenie jest procesem, dalej jestem w tym procesie, ale rana coraz mniej boli. Wciąż muszę walczyć, kiedy zauważam, że znów nieprzebaczenie próbuje wrócić i wkraść się do mojego serca, ale za każdym razem przebaczenie jest łatwiejsze i zwyciężam. 

Finisz 
Pan cały czas opiekuje się nami, dał nam wspaniałą wspólnotę wierzących, dał nam terapię psychologiczną, otacza nas ze wszystkich stron.  Pan objawił mi, jaką ma wolę dla mojego życia, zmienia mnie, postawił mnie w miejscu łaski. Teraz, z perspektywy czasu wiem, że On wie najlepiej i wszystko dobrze uczyni. Mieszkam w Irlandii, gdzie wiele spraw ciągnie się bardzo długo, wciąż czekam na sprawę w sądzie.  Na początku byłam na to bardzo zła, ponieważ uważałam, że skoro osoba  ta przyznała się już, to sprawa powinna się odbyć jak najszybciej.  Ale Pan powiedział mi, że to Jego łaska dla mnie, ponieważ On postawi mnie na tej sali sądowej wtedy, kiedy będę  na takim etapie uzdrowienia, że spotkanie tej osoby, nie sprawi mi bólu.  Chwała Mu za siostry i braci z Olsztyna, którzy modlili się za mnie wtedy, kiedy nie miałam jeszcze styczności ze zborem w Dublinie, chwała Panu za ludzi ze zboru  z St. Marks, którzy okazali nam wielkie miłosierdzie, kiedy do nich przyszliśmy, chwała Mu za siostry i braci którzy się o mnie modlą. Chwała Panu za te, że nie pozostawił nas w ciemności, albowiem Jezus powiedział: Ja, jako światłość przyszedłem na świat, aby nie pozostał w ciemności nikt, kto wierzy we Mnie (Jan 12:46).  Niósł mnie na rękach wtedy, kiedy nie miałam siły iść, dał mi siostry i braci, którzy będąc tysiące kilometrów ode mnie, modlili się o mnie, kiedy ja nie miałam siły się modlić i kiedy wersety z Biblii były dla mnie abstrakcją.  To była moja próba wiary i chwała Panu za to,  że mnie przez nią przeprowadził. 
W książce ,,Piękno z popiołów. Droga do emocjonalnego uzdrowienia” Joyce Meyer napisała: „Bóg jest Mistrzem w wyprowadzaniu ludzi z doliny zniszczenia i wprowadzaniu ich na wyżyny całkowitego zwycięstwa’’. Nie jestem jeszcze na tej wyżynie, jestem w drodze, idę tam i zamierzam dojść, bo wiem ze Bóg jest wierny. Jemu niech będzie chwała na wieki. Amen:))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz